Awangardowe popołudnie w Muzeum Górnośląskim

Całkiem niedawno obchodziliśmy w Polsce stulecie awangardy, a już niedługo licealiści będą mieli studniówkę – czyż to nie są wystarczające powody, by młodzież odwiedziła wystawę prac artystów działających w dwudziestoleciu międzywojennym? Zanim jednak tam trafiła, pani Anna Rak, pracownik Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu zatrzymała uczniów na korytarzu. Na szczęście nie z powodu ich złego zachowania, tylko po to, aby w ramach wprowadzenia do zajęć omówić cechy charakterystyczne dla stylu architektonicznego, jakim był Bauhaus, a którego doskonałym przykładem jest budynek bytomskiego muzeum. I tak po przyjrzeniu się murom z początków dwudziestego wieku, kontynuowaliśmy spotkanie ze sztuką tamtych czasów, oglądając ze wszystkich stron różne rzeźby skandalizującego Stanisława Szukalskiego, m.in. eksponowany od niedawna „Zamarły lot” przedstawiający mitycznego Ikara. Najwięcej czasu młodzież spędziła jednak przed przykładami malarskiej działalności twórców awangardowych. Tajemniczy Witold Wojkiewicz, prześmiewczy Zygmunt Waliszewski czy zafascynowani geometrią i dynamizmem – Jerzy Hulewicz i Leon Chwistek. Chwile przed obrazami uzupełniała pani Ania anegdotami z życia kulturalnego i towarzyskiego artystów dwudziestolecia międzywojennego. Nie mogło zabraknąć również opowieści o Witkacym mimo braku jego prac na prezentowanej wystawie. Uczniowie poszukiwali również metafor ukrytych np. w „Nocy w przenośniach” Mariana Konarskiego, a spotkanie ze sztuką zakończyło się… weselem, ale tym razem nie miało ono nic wspólnego ze Stanisławem Wyspiańskim, a dosyć sporym obrazem Józefa Brandta przedstawiającym świętujących Kozaków. Miejmy nadzieję, że ta przedmaturalna powtórka przyda się młodzieży podczas zbliżających się wielkimi krokami egzaminów.

Magdalena Bula